Prognozy na Nowy Rok

Napisał: wtorek, Styczeń 10, 2017 0 Link 0

W 2017 rok wchodzimy z bardzo ostrym konfliktem politycznym, osłabionymi  instytucjami demokratycznymi, spowolnionym wzrostem gospodarczym i bilionowym długiem publicznym oraz ze sporem, jaki Prawo i Sprawiedliwość toczy z Komisją Europejską. Jeśli chodzi o otoczenie zewnętrzne, to mamy niestabilną sytuację blisko naszych wschodnich granic i kruchy spokój w odniesieniu do uchodźców i imigrantów; czekamy też na to, jakim prezydentem okaże się Donald Trump oraz na wyniki wyborów we Francji i w Niemczech, a być może także we Włoszech.

  1. Spór polityczny

Konflikt między Prawem i Sprawiedliwością, odwołującym się do poparcia ze strony beneficjentów programu 500+ oraz osób o poglądach narodowo-konserwatywnych, a Komitetem Obrony Demokracji, środowiskami intelektualnymi i inteligenckimi (prawnicy, profesorowie, nauczyciele, twórcy, publicyści etc.), opozycją parlamentarną oraz kształtującą się na nowo poza parlamentem centrolewicą będzie narastał. O ile kryzys, który wybuchł podczas  głosowania poprawek do budżetu (i na tle ograniczenia dostępu mediów do informacji o pracy Sejmu) trzeba będzie w miarę szybko wyciszyć na początku roku, to generalnie spór ma charakter strukturalny: Jarosław Kaczyński jest niezdolny do dialogu i jakiegokolwiek kompromisu, a opozycja ma przeświadczenie, że jedynym sposobem na powstrzymanie PiS jest stosowanie metod niekonwencjonalnych. To wszystko zapowiada rosnącą niestabilność w polityce wewnętrznej. Okresowo może ona przybierać formę gwałtowną i niekontrolowaną. Mimo to nie spodziewam się, aby doszło do przesilenia.

Wcześniejszych wyborów raczej nie będzie. J. Kaczyński spróbował takiego manewru w 2007 r. i stracił władzę, więc nie zdobędzie się na podobne ryzyko nawet, gdyby w sondażach przewaga PiS nad opozycją (dziś w sumie niewielka) wzrosła. Do takiego scenariusza może jednak dojść w wyniku błędów ugrupowania rządzącego; to niewykluczone, gdyż jest to ekipa niekompetentna. Przeżyjemy chaos związany ze zmianami w oświacie, a być może także w systemie opieki zdrowotnej. PiS może chcieć przed wyborami wprowadzić korzystną dla siebie ordynację wyborczą; nie zakwestionuje jej już Trybunał Konstytucyjny, ale zgodnie ze wcześniejszymi orzeczeniami oraz zwyczajem taka nowelizacja powinna być uchwalona przynajmniej 6 miesięcy przed wyborami.

Możliwe jest wszczynanie postępowań przeciwko politykom opozycji na podstawie efektów „trałowania” przez służby podległe ministrowi M. Kamińskiemu (np. kontrola we wszystkich Urzędach Marszałkowskich).

  1. Demokracja

W związku z zapowiedzianą rezygnację sędziego Trybunału Konstytucyjnego, prof. Andrzeja Wróbla, już w styczniu większość w TK będą mieć nominaci PiS (w odróżnieniu od wszystkich wcześniejszych sędziów bardzo wyraźnie zależni politycznie). Nowa prezes J. Przyłębska, mimo wątpliwości co do jej wyboru i powołania, będzie tak sterować składami orzekającymi i kolejnością rozpatrywanych spraw, że Trybunał straci realną kontrolę nad zgodnością uchwalanego prawa z ustawą zasadniczą.

W ciągu dwóch miesięcy wskazanych przez Komisję Europejską, PiS nie wdroży zaleceń KE dotyczących przestrzegania zasad państwa prawa. Wniosek dotyczący Polski zapewne trafi wówczas na posiedzenie Rady UE, która wyda kolejne rekomendacje (do tego wymagana jest większość 4/5). Te zostaną ponownie zignorowane. Możliwe, że ostatecznie sprawą zajmie się Rada Europejska. Nawet jeśli V. Orban zgodnie z zapowiedzią zgłosi weto w tej kwestii, doprowadzi to do całkowitego zmarginalizowania rządu PiS w procesie decyzyjnym UE.

Prawdopodobieństwo takiego scenariusza zdecydowanie wzrośnie, jeśli rząd zabierze się za podważanie niezależności wymiaru sprawiedliwości (w Rządowym Centrum Legislacji są dwa mocno kontrowersyjne projekty ustaw przygotowane przez resort ministra Ziobry), jeśli będzie próbował realizować zapowiedź „uporządkowania” opozycji lub rozpocznie walkę z samorządami.

  1. Gospodarka i finanse

Wzrost gospodarczy zapewne będzie wyraźnie niższy od planowanego przez rząd (3,6%), podobnie jak inflacja (w budżecie 1,7%). W konsekwencji mniejsze będą wpływy budżetowe. Transfery socjalne będą płynąć szerokim strumieniem. Prawdopodobieństwo przekroczenia  dopuszczalnego w UE trzyprocentowego deficytu budżetowego jest wysokie. Jednak nałożenie na Polskę procedury nadmiernego deficytu mogłoby nastąpić dopiero w roku 2018. Procedura ta polega m.in. na konieczności wdrożenia zaleceń Rady UE zmierzających do zrównoważenia finansów publicznych (zmniejszania wydatków – np. przez  ograniczenie kosztownych programów społecznych; zwiększanie wpływów byłoby możliwe poprzez wzrost podatków). Sankcją za brak realizacji tych zaleceń może być nawet zawieszenie wypłat z funduszy UE.

W tym roku zostanie ostatecznie rozmontowany system emerytalny zawierający m.in. – już szczątkowy – filar kapitałowy. W OFE wciąż pozostaje ok. 135 mld złotych. Według projektu Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów 1/4 tej kwoty ma zostać przekazana do Funduszu Rezerwy Demograficznej, zaś 3/4 będą nadal inwestowane przez fundusze inwestycyjne w ramach dobrowolnego III filara. Nie można jednak wykluczyć zmiany tych proporcji w trakcie prac legislacyjnych. Trzeba przy tym pamiętać, że po „reformie” D. Tuska i J. Rostowskiego za składki ubezpieczonych OFE kupowało głównie akcje, których spieniężenie – w związku z marną kondycją warszawskiej giełdy – byłoby niełatwe. Zobaczymy też, jak silne  niezadowolenie ponad 2,5 miliona osób, które pozostały w OFE, wywołają zapowiadane teraz zmiany.

  1. Europa i świat

Napięcie na wschodzie Europy będzie się utrzymywać. Efekty polityki odbudowy rosyjskiej mocarstwowości (ostatnio w Syrii, gdzie Moskwa wyrosła na pierwszoplanowego gracza) są uznawane za wysoce satysfakcjonujące nie tylko przez elity władzy, ale też całe społeczeństwo Rosji. Konflikt w Donbasie będzie się tlił, a aneksja Krymu – trwała. W połowie roku UE będzie musiała podjąć decyzję o przedłużeniu sankcji w stosunku do Rosji. Będzie to już po wyborach prezydenckich we Francji i faktycznie w trakcie kampanii przed wyborami do Bundestagu.

Te akurat wybory nie potwierdzą zagrożenia dla Unii Europejskiej wynikające ze wzrostu antyintegracyjnego populizmu. Nawet jeśli szefowa Frontu Narodowego Marine Le Pen wejdzie do drugiej tury, to zapewne przegra w niej z kandydatem centroprawicy, lewicy lub socjalliberałem Macronem. O wynik wyborów w Niemczech możemy być spokojni. Najpewniej także w 2017 roku odbędą się przedterminowe wybory we Włoszech; tu również należy spodziewać się niewystarczającego wyniku populistycznego Ruchu Pięciu Gwiazd Beppe Grillo. Zwycięstwa stronnictw proeuropejskich mogą dać nowy impuls integracji, na razie na etapie planów i pomysłów. Taka ewentualna dynamika będzie Polskę pod rządami PiS jeszcze bardziej spychać na margines UE.

Ograniczenie w 2016 r. napływu do Europy uchodźców i imigrantów bazowało na kruchych podstawach – porozumieniu z Turcją – i nie wiadomo, jak długo uda się je utrzymać. Presja w tej materii zostałaby znacząco zdjęta, gdyby udało się zakończyć konflikt syryjski. Możliwe jest również pokonanie ISIS w Iraku i Syrii. Zagrożenie terroryzmem na Starym Kontynencie jednak nie tylko nie osłabnie, ale wręcz może wzrosnąć.

20 stycznia, w dniu inauguracji prezydentury D. Trumpa, nie dokona się gwałtowna reorientacja polityki zagranicznej USA. Może to jednak nastąpić w ramach pewnego – niekoniecznie długiego – procesu.

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w pierwszym tegorocznym numerze tygodnika „Fakty i Mity”. 

0

Komentarze

comments

Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *