Szesnaście myśli w związku z sześćdziesięcioleciem Traktatów Rzymskich

Napisał: poniedziałek, Marzec 27, 2017 0 Link 1
      1. Nie zapominajmy, że głównym celem traktatów z lat 1951 (paryski Traktat ustanawiający Europejską Wspólnotę Węgla i Stali) i 1957 (Traktat ustanawiający Europejską Wspólnotę Gospodarczą i Traktat ustanawiający Europejską Wspólnotę Energii Atomowej) było zapobieżenie wojnom i zapewnienie zachodnim Europejczykom pokoju. Nie tylko udało się to w stu procentach, ale też projekt integracyjny przyjął postać wspólnej waluty i pięćsetmilionowego rynku, praktycznego zniesienia granic, wewnętrznych migracji milionów ludzi do pracy i nauki (Erasmus+) pozwalających optymalnie wykorzystywać europejskie zasoby intelektualne. To unikalne osiągnięcia w skali światowej.
      2. Czym w latach pięćdziesiątych było: stworzenie i regulowanie wspólnego rynku węgla, stali i żelaza (w tamtych czasach kluczowe zasoby); koordynacja pokojowego wykorzystania energii jądrowej (wówczas najbardziej zaawansowana technologia) oraz – to, co zapisano w Traktacie ustanawiającym EWG – wspólny rynek ze słynnymi czterema swobodami przepływu i wolną konkurencją między przedsiębiorstwami, unia celna wraz z jednolitą polityką handlową, wspólne polityki rolna i transportowa,

      tym dla nas – Europejczyków XXI wieku – powinny stać się:

      • prawdziwie wspólna polityka zagraniczna (to tym pilniejsze, że Rosja Władimira Putina gwałtownie rozwija swój potencjał militarny i zachowuje się agresywnie na scenie międzynarodowej – vide aneksja Krymu, zaangażowanie w konflikt na wschodniej Ukrainie, czy udział w wojnie w Syrii; zaś polityka Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa jest wciąż jakąś niewiadomą), wspólna ochrona granic i obrona, wspólne zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom – także przed zagrożeniem terrorystycznym;
      • jednolity zliberalizowany rynek energii, na którym wszyscy dystrybutorzy mogliby kupować energię po jednakowej (niższej) cenie, z gwarancją stałości dostaw;
      • dokonanie skoku technologicznego, dającego Europejczykom dostęp do funkcjonowania w zupełnie nowej – komfortowej i przyjaznej – rzeczywistości. Trzeba nadać realny wymiar hasłu gospodarki opartej na wiedzy, rozwijać technologie kosmiczne, poszukiwać nowych źródeł energii i czystych, energooszczędnych technologii (kłania się polityka klimatyczna), a także inwestować w biotechnologie, robotyzację, etc.;
      • wspólny, europejski, demokratyczny system polityczny.

      Unia Europejska A.D. 2017

      1. Unia wychodzi z kryzysu finansowego zapoczątkowanego upadkiem Lehman Brothers w 2008 r., który przerodził się w kryzys zadłużenia publicznego niektórych państw (wbrew temu, co się przy tej okazji przypomina nie tylko strefy euro – vide Węgry). Notuje wzrost PKB (2015: 2,2%, IV kw. 2016 rok do roku 1,9%, prognozy na najbliższe dwa lata: 1,8% rocznie) i stopę bezrobocia (8,8%) porównywalne ze wskaźnikami sprzed tych wydarzeń. Otrząsnęła się z szoku po ogłoszeniu wyniku referendum brytyjskiego; Brexit, mimo że to zdarzenie nieprzyjemne, nie przeszkodzi w sprawnym funkcjonowaniu UE.
      2. Największym zagrożeniem jest widmo populizmu. Co prawda relatywnie słaby wynik Partii Wolności Geerta Wildersa w niedawnych wyborach w Holandii – podobnie jak zapewne: nieprzejęcie władzy we Francji przez Marine Le Pen i Beppe Grillo we Włoszech (jeśli dojdzie tam do wcześniejszych wyborów) oraz potwierdzenie jesienią stabilności sceny politycznej w Niemczech – powoduje, że zagrożenie to nie jest tak palące, jak mogłoby się wydawać. Jednak presja ze strony środowisk nacjonalistycznych, antyeuropejskich, ksenofobicznych, kwestionujących zasady tolerancji i otwartości – będzie się utrzymywać. Poza tym, jak pokazuje praktyka, nawet jedno czy dwa państwa uprawiające politykę populistyczną mogą spowalniać proces integracyjny i zakłócać funkcjonowanie Unii.
      3. Wyciszenie kryzysu uchodźczego ma kruche podstawy (porozumienie z Turcją z 18.03.2016). Państwa UE powinny wykorzystać to „okno możliwości” do stworzenia trwałych mechanizmów pozwalających na uniknięcie powtórzenia perturbacji, z jakimi mieliśmy do czynienia w 2015 roku: stworzyć wspólną polityką azylową, zapewnić w praktyce sprawność Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej, doprowadzić do ścisłej współpracy służb wywiadowczych i imigracyjnych przy identyfikacji uchodźców i zapobieganiu terroryzmowi. Przy tej okazji trzeba potwierdzić zasadę solidarności (w tym przypadku wobec Grecji i Włoch).

      Wspólnota wartości

      1. Unia Europejska jest wspólnotą wartości. Mówi się o tym wyraźnie w Art. 2 Traktatu o UE: „Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn.”
      2. Integracja nie cofnie się do czasów „Europy ojczyzn” de Gaulle’a, albo strefy wolnego handlu. Od tego wszystko się 60 lat temu zaczęło, ale świat i Europa się zmieniły. Taki powrót jest nie tylko niepożądany przez nikogo z wyjątkiem antyeuropejskich lub eurosceptycznych populistów (z realnie sprawujących władzę tylko J. Kaczyński, bo chyba nawet nie V. Orban), ale praktycznie niemożliwy. Byłaby to zresztą katastrofa dla pozycji i bezpieczeństwa Polski.
      3. UE potrafi skutecznie nieformalnie wpływać na państwa łamiące podstawowe wartości i zasady, ale nie umie korzystać z instrumentów prawnych zapisanych w Traktacie. Trzeba albo doprecyzować te procedury, albo – przynajmniej na razie – pozostawić tę kwestię w strefie szarości: do elastycznego reagowania i dyskretnego nacisku. Wobec groźby populizmu, to ważny dylemat.

      Unia wielu prędkości

      1. Proces prowadzący do powstania Unii wielu prędkości prawdopodobnie jest już nie do zatrzymania. Tak naprawdę mamy do wyboru nie 5 scenariuszy, opisanych w „Białej księdze” Komisji Europejskiej, lecz dwa:
      • różne prędkości lub
      • stan bezruchu, wyczekiwania, zamrożenia integracji na obecnym poziomie, narastających wewnętrznych sporów i „Unii à la carte”.

      Obiektywnie także dla Polski jest korzystniejsze, aby Unia była bardziej zintegrowana i sprawniejsza – pod warunkiem, że drzwi do coraz bardziej integrującego się centrum będą otwarte, byśmy mogli szybko dołączyć po zmianie rządu na proeuropejski. Lepiej, aby tym rdzeniem UE była cała strefa euro, niż jakaś węższa grupa państw.

      Zgodnie z opracowanym 2 lata temu „Raportem pięciu przewodniczących” – Komisji, Rady Europejskiej, Parlamentu, Eurogrupy oraz prezesa Europejskiego Banku Centralnego – do 2025 r. Unia Gospodarcza i Walutowa miałaby mieć kształt : „prawdziwej unii gospodarczej”, gdzie każda gospodarka ma mieć cechy strukturalne dające jej możliwość pomyślnego rozwoju w ramach strefy euro; unii finansowej, gwarantującej integralność wspólnej waluty w całej strefie i zwiększającej udział sektora prywatnego w podziale ryzyka (dokończenie tworzenia unii bankowej oraz przyspieszenie prac nad unią rynków kapitałowych); unii politycznej; unii fiskalnej, choć tu wydaje się, że długookresową stabilność budżetową można skutecznie zapewnić przy użyciu tradycyjnych środków. 16 lutego br. Parlament Europejski przyjął rezolucję o odrębnym budżecie strefy euro, na podstawie wspólnej propozycji grup Socjalistów i Demokratów (S&D) i Europejskiej Partii Ludowej (EPP).

      1. Ogłaszanie z przytupem przez Beatę Szydło, że dzięki jej sprzeciwowi perspektywa Unii różnych prędkości została zablokowana jest dość prymitywnym teatrem na użytek wewnętrzny. Czym innym, jak nie potwierdzeniem, że Unia będzie się zmieniać właśnie w taki sposób, jest passus z Deklaracji Rzymskiej ogłoszonej w 60. rocznicę Traktatów: „Będziemy działać wspólnie – w zależności od potrzeb w różnym tempie i z różnym nasileniem – podążając jednocześnie w tym samym kierunku, tak jak czyniliśmy to w przeszłości, zgodnie z Traktatami, nie odmawiając tym, którzy zechcą przyłączyć się później”? Kierunek, jakim jest „une union sans cesse plus étroite”, „coraz ściślejsza unia”, był zapisany już w preambule Traktatu ustanawiającego EWG. Wszystkie państwa, z wyjątkiem Danii, zobowiązały się do przyjęcia euro jako swojej waluty. Obłuda PiS w tej sprawie szybko wyjdzie na jaw. Ryzykujemy, że UE będzie składać się z dwóch kręgów: w pierwszym będzie 26 państw strefy euro, w drugim samotna Polska. Dania i Szwecja, których korony są trwale powiązane z euro mogą łatwo wynegocjować specjalny status instytucjonalny; Czechy szybko zgłoszą akces, bo są do tego przygotowane fizycznie i mentalnie; Bułgaria, Chorwacja i Rumunia potwierdzą zamiar przystąpienia, gdy tylko będą w stanie spełnić kryteria formalne; a na końcu przyłączą się i Węgry.
      2. Polskie społeczeństwo ma jednoznacznie proeuropejskie nastawienie. W sondażu przeprowadzonym krótko po wersalskim szczycie Francji, Niemiec, Włoch i Hiszpanii (6.03), na którym padła zapowiedź różnych prędkości , aż 79% odpowiedziało, że chce współtworzyć najściślej zintegrowaną część Unii. Oczywiście – była to reakcja intuicyjna, na poziomie meta-wartości; ale intuicja tu Polaków nie zawodzi. W ich interesie leży ścisłe wiązanie się z Zachodem.
      3. Tylko będąc „w środku” Polska będzie miała możliwość realnego wpływania na ważne dla jej obywateli sprawy: wysokość i sposób podziału środków z Wieloletnich Ram Finansowych 2021-2027, dokończenie budowy jednolitego rynku w usługach (ważne dla polskich firm) i usługach cyfrowych (ważne dla konsumentów), utrzymanie korzystnego kształtu polityki rolnej, spójności i regionalnej. Unia musi nadal zmniejszać różnice w poziomie rozwoju i jakości życia jej różnych części, aby nie dopuścić do powstawania napięć.
      4. Przygotowanie do szybkiego dołączenia (po zdobyciu władzy przez siły proeuropejskie) do rdzenia UE powinno polegać na utrzymaniu zdolności do spełnienia kryteriów formalnych przynależności do strefy euro (deficyt nie może rosnąć ponad 3%, nie możemy się nadmiernie zadłużać) oraz na uzyskaniu zdolności do wprowadzenia niezbędnej do tego celu zmiany Konstytucji (po wyborach parlamentarnych w 2019 r.).

       

      Aktywność społeczeństwa obywatelskiego i współdziałanie polityków

      1. Nawet jeśli PiS nie ma ukrytej intencji doprowadzenia do wyjścia Polski z UE, groźba długotrwałej marginalizacji Polski w UE (daleki krąg bez znaczenia i wpływu na najważniejsze decyzje, pozbawienie obywateli RP i polskich firm korzyści z dalszej integracji) jest realna. Niezbędne jest zamanifestowanie niezgody na taki scenariusz ze strony instytucji społeczeństwa obywatelskiego oraz proeuropejskich sił politycznych. Organizacje pozarządowe i nieformalne ruchy obywateli muszą wywierać nacisk na rządzących. Zresztą „odnowiona” Unia powinna być coraz bardziej Unią społeczeństw, a nie premierów i ministrów.
      2. Byłoby dobrze, gdyby polska kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. odwzorowywała europejską scenę polityczną (m.in. jedna lista socjaldemokratycznej lewicy. Razem ideowo pasuje raczej do Grupy Zjednoczonej Lewicy Europejskiej / Nordyckiej Zielonej Lewicy). Niechby to był spór o wartości europejskie i sposób rozwiązania kluczowych dylematów.

       

      Demokratyzacja systemu politycznego UE

      1. Czas na odważniejsze, dalekosiężne projekty (jak w dwóch rezolucjach Parlamentu Europejskiego z 16 lutego br. – wspólnej propozycji S&D i EPP, oraz G. Verhofstadta; m.in. zakładały utworzenie dwuizbowego systemu ustawodawczego składającego się z Rady UE i Parlamentu Europejskiego, ograniczenia głosowania na zasadzie jednomyślności w Radzie Europejskiej , przekształcenie Komisji w główny organ wykonawczy lub „rząd Unii”) przyjdzie po uporaniu się z groźbą populizmu. Może trzeba będzie wtedy zwołać nowy Konwent Europejski, jak w roku 2002 – 2003?. Na szybko, przed najbliższymi wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2019 r., można zastanowić się nad pewnymi technicznymi rozwiązaniami: np. pomysłem wyboru 73 posłów do PE (liczba posłów z W. Brytanii) z jednej listy paneuropejskiej (wyborcy mieliby 2 głosy – na wybranego kandydata z list krajowych oraz na wybraną listę europejską). Wskazanie przed kampanią kandydatów na przewodniczącego Komisji Europejskiej przez partie europejskie sprzyja angażowaniu obywateli w sprawy UE i demokratyzacji systemu, i powinno zostać utrzymane.
1

Komentarze

comments

Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *